Pies dorosły i stary

Nasz pies dorósł. Fizycznie wygląda tak, jak sobie wymarzyliśmy. Jest dużym, mocnym, bardzo witalnym kompanem w domu i na spacerach. Okres wzajemnego docierania się, szarpania sobie nawzajem nerwów macie Państwo już za sobą. Bywa, że jak pisał wieszcz: „Wiek męski - wiek klęski". Wszelkie zaniedbania pedagogiczne z poprzednich okresów rozwoju psa utrwaliły się, niestety. Ale miłość jest wielkoduszna i wszystko wybacza. Jeśli nie nauczyliśmy psa poprawnego chodzenia przy nodze - fruwamy za nim po skwerkach. Ale przecież nasze mięśnie wzmocniły się na tyle, że nie sprawia nam to przykrości. Nie nauczyliśmy psa przychodzenia w każdej sytuacji do nogi - cóż, po prostu prowadzimy go najczęściej na smyczy. Pies nas sobie na tyle wychował, że nie zwracamy już uwagi na jego bezczelność i brak szacunku. Akceptujemy go po prostu z wszystkimi jego czterema łapami, które pozostawiają błotniste ślady na podłodze i meblach. Pies także poznał rytm domowego życia, znalazł (lub wywalczył) sobie wygodną pozycję. Teraz przed nami kilkanaście lat harmonii i zrozumienia.

Bywa jednak, że nasz dobrze znany labrador raptem dziwaczeje i zaczyna zachowywać się zupełnie odmiennie. Jeśli wykluczymy chorobę lub nagłe zakochanie się psa w przystojnej suczce z sąsiedztwa, przyjrzyjmy się sobie dokładniej. Pies żyje przyzwyczajeniami. Każda zmiana w rodzinie może doprowadzić go do stanu frustracji manifestującej się agresją, regresją lub fiksacją. Nazwy brzmią obco, ale efekty są dziwnie znajome. Łagodny dotychczas pies zaczyna gryźć lub tylko straszyć zarówno ludzi (nie wyłączając domowników), jak i przyjazne psy. To właśnie agresja na podłożu frustracji. Regresja i fiksacja objawiają się powrotem do stanu szczenięcego. Pies zupełnie (lub prawie zupełnie) nie reaguje na doskonale znane komendy. Uporczywie powtarza w sposób zupełnie irracjonalny pewne zachowania lub czynności, niszczy domowe sprzęty. Bywa, że nagle zaczyna zachowywać się w sposób bojaźliwy, lękając się rzeczy lub ludzi doskonale mu znanych. Zachowania takie są reakcją na silny stres. Cóż może aż tak zestresować naszego pupilka!

Może urodziło się w rodzinie nowe dziecko i pies nie może przeboleć chwilowej utraty zainteresowania swoją osobą?

Może sytuacja w domu jest tak napięta (tak, tak chodzi po prostu o kłótnie małżeńskie), że pies nie jest pewien jak się zachować? A może któraś z naszych pociech odkryła w sobie powołanie treserskie i dręczy psa na spacerach? Może przeprowadzka? Powodów można znaleźć tysiące, a najczęściej wina nie leży po stronie psa. Pies jest świetnym barometrem poziomu rodzinnych emocji i reaguje na przykrą sytuację w jedyny możliwy dla niego sposób.

Dorosły pies, zwłaszcza labrador nadal potrzebuje dużo ruchu i uwagi ze strony właścicieli. Wprawdzie spoważniał nieco, lecz potrzeby ma te same. Dobrze jest, choćby 2-3 razy w tygodniu wyjechać z nim za miasto, by mógł się swobodnie wyszaleć. O ile jest zupełnie zdrowy (stawy!), można uprawiać w jego towarzystwie jogging lub odbywać dość długie wycieczki rowerowe. Każda forma ruchu jest lepsza niż bezczynność na fotelu. Labrador, niestety, jest szalenie odporny na każde, oprócz upału, warunki atmosferyczne, więc deszcz czy śnieżyca nie stanowią wymówki. Kupiliśmy sobie sportowca - sami musimy też dbać o kondycję.

Nie można też zaniedbywać stałych ćwiczeń z posłuszeństwa. To nic, że on już wszystko umie. "Zapomni" jeśli tak będzie mu wygodniej a my zrezygnujemy z konsekwentnych treningów. Trzeba nadal dbać o „rozrywki umysłowe" naszego psa. Spacery powinno się połączyć z pracą węchową, która rozładuje nieco pasję myśliwską psa. Labrador uwielbia aportowanie. Utrudnijmy mu zadanie chowając aport czy to na ziemi, czy też wyżej, na drzewie. Komplikujmy układaną mu ścieżkę śladów, przechodząc przez teren błotnisty, mało uczęszczaną przez samochody drogę czy przeskakując wąski strumyk. Im trudniejsze zadanie, tym większa przyjemność dla psa. A i właściciel obserwując pracę węchową labradora zazna wiele satysfakcji.

Labradora można używać do odszukiwania schowanych osób. Ta umiejętność przyda się, gdy na grzybobraniu zawieruszy się nam nieposłuszna latorośl.

Można też nauczyć go noszenia koszyka z prowiantem. Nasze pociechy z pewnścią ucieszą się, gdy pies przyniesie im na plac zabaw wiadomość od rodziców. Możliwości jest tyle, ile podyktuje nam nasza fantazja. Labrador kocha czuć się potrzebny, tylko czeka na następne polecenie, które wykona zawsze z widoczną radością. Nie skazujcie Państwo labradora na bezczynność. To pracocholik, nuda działa na niego zabójczo.

Dorosły pies wymaga też stałej kontroli weterynaryjnej. Warto raz na jakich czas odwiedzić z nim gabinet w celu przeprowadzenia rutynowej kontroli zdrowia. Symptomy niektórych schorzeń, niewidoczne dla laika, weterynarz dostrzeże natychmiast.

Labradory należą do ras długowiecznych, prawie do końca zachowujących młodzieńczą werwę. Nawet stary pies potrafi zaskoczyć szczenięcą chęcią do zabawy. Jednak wiek robi swoje. O staruszka trzeba dbać szczególnie. Ciepłe legowisko, miska karmy dostosowanej do wieku i ruchliwości psa, przede wszystkim nasza czułość należą mu się za całe lata jego bezkrytycznej do nas miłości.

Pies leciwy nadal lubi spacery, nie mogą one jednak stanowić wyzwania ponad jego siły. Bywa, że stary pies czasem nie słucha nas, leniwie przychodzi na nasze zawołanie. To nie krnąbrność lecz objawy starości. Przytępiony słuch i wzrok, być może reumatyzm nie pozwalają mu jak dawniej poderwać się radośnie na nasz widok. Staruszek bywa zgryźliwy, oszczędźmy mu gwałtownych poklepywari. Może go to zaboleć. Nie pozwalajmy nieświadomym na ogół jego stanu dzieciom dręczyć go intensywną zabawą, siadaniem na nim itp. Może zareagować agresywnie, broniąc się przed nagłym bólem. Stary pies potrzebuje nadal naszej miłości, ale i świętego spokoju. Nasz pies wybaczał nam przez całe swoje życie nasze humory, wybaczmy mu więc teraz wszystkie kłopoty, które sprawia nam jego podeszły wiek.

Nie uszczęśliwiajmy też go na siłę młodszym towarzyszem. Zrozumiałe jest, że widząc zbliżający się kres życia naszego przyjaciela kupujemy sobie jego następcę. Nic w tym złego, może łatwiej pogodzimy się z jego rychłym odejściem?

Dbajmy jednak, aby zazdrość o nowy nabytek nie zatruła końca życia naszego labradora. To jemu należą się większe względy. Nie może odczuć odrzucenia. Czasem, już niedołężny, nie potrafi przeciwstawić się energii „małolata", nie będzie umiał pogodzić się z utratą swojej pozycji w stadzie. Utraci natomiast poczucie godności.

Trzeba wiele taktu i zrozumienia psiej psychiki, by w miarę bezkonfliktowo pogodzić starość z agresywną młodością.

W końcu najokrutniejszy moment - śmierć.

Jeśli życie naszego psa staje się jednym pasmem cierpień, jeśli nie ma już szans na poprawę jego stanu zdrowia, a co ważniejsze - komfortu życia, nie czekajmy bezczynnie. Uśpienie psa jest czasem jedynym wyjściem. Tu nie możemy zawieść naszego przyjaciela. Nie pozwólmy mu się bać, bądźmy z nim do ostatniej chwili. Odwiezienie psa na uśpienie i pozostawienie w gabinecie lekarskim jest po prostu bezduszne. To lekarz powinien przyjść do naszego domu, by oszczędzić psu stresu. My powinniśmy być z nim, dotykać go i przemawiać do niego. Samo uśpienie psa nie boli, boli natomiast samotność w tej chwili.



Do góry                 Strona główna                 Wychowanie labradora